PKO Ekstraklasa – runda wiosenna. Szanse zespołów według bukmacherów

PKO Ekstraklasa typy bukmacherskie

Wróciła! Długo wyczekiwana, jedyna w swoim rodzaju, uwielbiana przez wielu, a jednocześnie wyśmiewana za poziom przez równie liczną grupę – PKO Ekstraklasa. A wraz z nią wróciły pytania – kto ma największe szanse na mistrzostwo Polski, kto będzie rywalizował w grupie mistrzowskiej, a kto obejdzie się smakiem i wreszcie – nad kim wisi widmo spadku. Na te pytanie postaramy się odpowiedzieć, uwzględniając bukmacherskie notowania.

Gdyby medale zawieszano na szyjach piłkarzy po ostatnim meczu w grudniu, powody do świętowania mieliby zawodnicy Legii Warszawa, Cracovii i Pogoni Szczecin. Poza stołeczną drużyną, podium na pewno nieoczywiste i raczej mało kto spodziewał się, że tak rozłoży się układ sił po 20 kolejkach. Ale nic nie jest jeszcze przesądzone. A biorąc pod uwagę fakt, że czeka nas potem rywalizacja w grupie mistrzowskiej i spadkowej, nie jesteśmy nawet na półmetku zmagań. Zespoły z czołówki mogą żałować, z ogona stawki natomiast czują wielką ulgę, że jeszcze nie wszystko jest stracone.

BukmacherLegia WarszawaCracoviaPogoń Szczecin
STS1.407.5012.50
Fortuna1.457.5012.00
Betclic1.457.5012.50
forBET1.457.5012.00
LV BET1.407.5012.00

Teraz jednak nie ma już czasu na testy i eksperymenty. O ile jeszcze jesienią margines błędu był dosyć duży i wpadki nie był bardzo kosztowne, o tyle wiosną będzie się wyraźnie zmniejszał, z każdą kolejką. Co nie oznacza wcale, że teraz nagle nasza ekstraklasa stanie się bardziej przewidywalna niż zwykle. Nieustanne niespodzianki – na tym przecież polega jej wyjątkowość.

PKO Ekstraklasa – jeden faworyt i długo nic?

Przejdźmy teraz do konkretów. Kto ma największe szanse na złoto według legalnych bukmacherów? Wszyscy w tym temacie są absolutnie zgodni. Złoto jest niemal zarezerwowane dla Legii Warszawa i to pomimo faktu, że czołówka w zasadzie cały czas ociera się o siebie. Stawiając na 13-krotnego mistrza Polski już dziś, można jednak zarobić zdecydowanie najmniej. Bardzo ciekawą ofertę na Ekstraklasę znajdziemy u bukmachera STS, który jest sponsorem reprezentacji Polski w piłce nożnej.

Na podium są jednak trzy miejsca. Szacunek kibiców, ale też i bukmacherów, zyskała w rundzie jesiennej Cracovia. Drużyna, która jest konsekwentnie budowana przez trenera Michała Probierza, typowana jest do roli srebrnego medalisty po sezonie. Jeszcze przed startem rozgrywek mało kto stawiał na to, że “Pasy” są w stanie zamieszać w czołówce, a co dopiero włączyć się do walki o medale.

Na tym etapie zmagań w ekstraklasie, łatwo domyślić się też, który zespół jest trzeci na liście faworytów do podium. To Pogoń Szczecin, czyli drużyna, która na medal w rozgrywkach o mistrzostwo Polski czeka od 19 lat. W mieście z Pomorza Zachodniego wszyscy zrobili już sobie apetyty na grę w europejskich pucharach.

W ramach ciekawostki dodajmy, że matematyczne szanse na mistrzostwo Polski ma też… ostatni ŁKS Łódź. To jednak surrealistyczny scenariusz. Gdyby ktoś dziś zdecydował się postawić na ekipę z Łodzi zaledwie jedną złotówkę, mógłby zyskać na koniec sezonu nawet… 100 tys. złotych. Na przykład popularny bukmacher Fortuna, szanse drużyny z Łodzi ocenił na kurs 9999. A zatem zdarzenie to należy traktować z dużym przymrużeniem oka.

Rozpaczliwy bój w ogonie Ekstraklasy

Wspomniany wcześniej ŁKS jest równocześnie mocnym kandydatem do spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Mimo że w ogonie ligowej tabeli kręci się też Wisła Kraków, to jednak, zdaniem bukmacherów, jest poważniejszy zespół aspirujący do gry w I lidze. To Arka Gdynia. Szanse 13-krotnego mistrza Polski stawia się natomiast na równi z Koroną Kielce, która też, delikatnie rzecz ujmując, broni się rozpaczliwie przed tym, by nie ziścił się najczarniejszy z możliwych scenariuszy.

Rywalizacja w sezonie zasadniczym na pewno w dużym stopniu może przyczynić się do tego, kto zostanie mistrzem, a komu trzeba będzie powiedzieć: “do widzenia”, ale jeszcze o tym nie przesądzi. Zespoły, wzorem ubiegłych lat, zostaną podzielone na dwie grupy. I tutaj warto rzucić okiem na to, kto obecnie balansuje na granicy. W tym przypadku można użyć dość wyświechtanego sloganu – wiele może jeszcze się wydarzyć. Strata zajmującej obecnie 9. miejsce Jagiellonii Białystok do podium, wynosi zaledwie 9 punktów, a do będącej tuż przed nią Wisły Płock – punkt. Spać spokojnie nie mogę też piłkarze Lecha Poznań, Piasta Gliwice czy Lechii Gdańsk. Z górnej ósemki łatwo wypaść, podobnie zresztą jak łatwo stracić czujność i koncentrację na boisku. A przecież najmniejszy błąd rywali wykorzystać mogą walczące o to, by przebić się do górnej części tabeli Jagiellonia Białystok, Zagłębie Lubin czy Raków Częstochowa.

Kto zostanie nowym królem strzelców?

fot. Foto Olimpik

Piłkarze w ekstraklasie biją się nie tylko o medale czy o utrzymanie w elicie. Część z nich ma realne szanse na koronę króla strzelców. Z oczywistych względów (transfer do MLS-u, Portland Timbers) z listy tej zniknęło nazwisko Jarosława Niezgody, aktualnego, najlepszego strzelca PKO Ekstraklasy w tym sezonie. Pod jego nieobecność bukmacherzy największe szanse na zdobycie korony dają Christianowi Gytkjaerowi z Lecha Poznań. Całkiem nieźle wypadają też notowania Jesusa Imaza z Jagiellonii Białystok, który traci zaledwie jedną bramkę do swojego odpowiednika na pozycji w Poznaniu.

Czasami trzeba skupić się na dwóch frontach

Poza podbojami w PKO Ekstraklasie, część zespołów nadal znajduje się też w grze o Puchar Polski. A to trofeum przecież też jest o tyle cenne, że daje przepustkę do występów w europejskich pucharach. Faworyt na tym froncie? To też nie jest pytanie z kategorii tych za sto punktów. Legia Warszawa to drużyna, która od wielu lat w rozgrywkach na każdym szczeblu pojawia się tylko w jednej roli. Solidnie wypadają na jej tle notowania Lecha Poznań czy Cracovii. Największą niespodzianką, według bukmacherów, byłoby natomiast wywalczenie trofeum przez Miedź Legnica, czyli przez jeden z trzech zespołów z I ligi, które awansowały do ćwierćfinałów w Pucharze Polski.

Matematyczne wyliczenia bukmacherskie nierzadko jednak “wymiękają” w zderzeniu z polską ekstraklasą. Nasza liga bywa bowiem jak pogoda za oknem – zmienna. Niespodzianki są na porządku dziennym. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można zatem zakładać, że czy to w rozgrywkach o mistrzostwo Polski, czy też w rywalizacji o krajowy puchar, będziemy świadkami niejednej niespodzianki, a może nawet sensacji. Najważniejsze, by poziom piłkarskich rozgrywek w naszym kraju stale się podnosił. Nie ma co bowiem owijać w bawełnę – piłkarscy fani w Polsce nadal mogą z zazdrością obserwować drużyny bijące się o miano czempiona w Lidze Mistrzów.

O autorze

Łukasz Żaguń